Switch to light theme

0

Szachy postanowiły stać się lotniskiem. Nikt nie pytał, czy to dobry pomysł.

4 min
Thumbnail for article: Szachy postanowiły stać się lotniskiem. Nikt nie pytał, czy to dobry pomysł.
Sport, który kiedyś szczycił się czystym intelektem, teraz skanuje swoich zawodników przed i po każdej partii. Tak się dzieje, gdy sport wpada w panikę – i co przypadkiem ujawnia w tym procesie.

Szachy zawsze składały jedną obietnicę: że ludzki umysł w swoim najlepszym wydaniu jest wart oglądania. Dwie osoby, jedna szachownica, żadnego sprzętu. Czysta myśl, uwidoczniona. To, w swoim rodzaju, najbardziej elegancka reklama w sporcie.

Co czyni to nieco niezręcznym, że szachy wymagają teraz przejścia przez skaner, zanim pozwolą ci myśleć.

Podczas odbywającego się w tym miesiącu Turnieju Kandydatów FIDE na Cyprze – wydarzenia decydującego o tym, kto rzuci wyzwanie mistrzowi świata – zawodnicy są skanowani elektronicznie przed każdą rundą i po jej zakończeniu. Wykrywacze metali. Osobne specjalistyczne skanery. Pełen zestaw. GM Hikaru Nakamura, numer dwa na świecie i człowiek, który ma opinie, w końcu powiedział to głośno na swoim livestreamie: „Czy my jesteśmy agentami Mossadu w Iranie czy co? Jesteśmy szachistami.”

Ma rację co do skanerów. Przegrywa też turniej sromotnie, co nieco zaciemnia przemowę, ale spostrzeżenie pozostaje aktualne.

Powód, dla którego szachy znalazły się w tym punkcie, jest zarówno prosty, jak i, patrząc z odpowiedniej perspektywy, całkowicie przezabawny.

Każdy inny sport z problemem oszustw ma bufor między oszustwem a występem. Kolarz, który się dopingu, wciąż musi jechać na rowerze. Wzgórze wciąż tam jest. Płuca wciąż płoną. Oszustwo musi przebyć przez ludzkie ciało, by dotrzeć do mety, co przynajmniej daje coś fizycznego do zbadania.

W szachach nie ma wzgórza. Cały występ to jeden fizyczny gest: podniesienie figury i postawienie jej gdzie indziej. Urządzenie wielkości plomby dentystycznej, połączone z silnikiem w telefonie w czyjejś kurtce, może zmienić klubowego gracza w kogoś, kto wygląda jak geniusz. Żadnego treningu. Żadnej adaptacji. Żadnych lat poświęceń. Tylko: dobry ruch. Dobry ruch. Dobry ruch.

To nie jest problem dopingowy. To coś dziwniejszego. W lekkoatletyce podejrzany wynik pozostawia dowody: krew, tkanki, czasy, marginesy. W szachach podejrzany wynik pozostawia tylko ruch. A genialny ruch wygląda dokładnie tak samo, niezależnie od tego, czy pochodzi z trzydziestu lat nauki, czy z wibracji w czyimś bucie. Nie ma na to testu. Nie ma wzgórza.

Nie da się tego naprawdę rozwiązać wykrywaczem metali.

Era skanerów rozpoczęła się mniej więcej wtedy, gdy GM Magnus Carlsen przegrał z ówczesnym 19-letnim GM Hansem Niemannem w 2022 roku, wycofał się z turnieju bez wyjaśnienia i pozwolił szachowemu internetowi wypełnić ciszę czteroletnim nagromadzonym niepokojem. Niemann oszukiwał – online, jako nastolatek. Zaprzeczył, by robił to przy szachownicy. To rozróżnienie jest kluczowe i całkowicie niemożliwe do udowodnienia, a szachy żyją w tej luce od tamtej pory. W tym tygodniu ukazuje się dokument Netflixa o całej tej sprawie, co mówi coś o tym, jak głęboko skandal zakorzenił się w kulturze.

FIDE, organ zarządzający, zareagował tak, jak reagują organy zarządzające, gdy muszą wyglądać poważnie szybciej, niż są w stanie faktycznie stać się poważne. Kupili sprzęt.

Sprzęt nie rozwiązuje problemu. Na Turnieju Kandydatów, w sali z ośmioma najlepszymi graczami na ziemi, kamerami z każdej strony i sędziami obserwującymi każdy ruch, realistyczne prawdopodobieństwo udanego elektronicznego oszustwa wynosi mniej więcej zero. Skanery nie są zabezpieczeniem. Są pozorem zabezpieczenia – komunikatem prasowym, przez który przechodzisz w drodze do szachownicy.

Rzeczywisty problem oszustw leży gdzie indziej. Jest zdecentralizowany i prawie w całości online – amatorzy grający na telefonach z silnikami trzy kliknięcia dalej. Główne platformy zamykają setki tysięcy kont rocznie za naruszenia zasad fair play. Żaden skaner na Cyprze nie dotyczy tego.

Najzabawniejszy moment w tym wszystkim nadszedł, nieuchronnie, od samego Niemanna. Kiedy Nakamura publicznie narzekał na teatr bezpieczeństwa, Niemann odpowiedział w ciągu kilku godzin – zauważając, że ktoś, kto spędził lata głośno oskarżając innych graczy o oszustwa, może uznać za filozoficznie niezręczne sprzeciwianie się, gdy środki antyoszukańcze w końcu nadejdą.

Ma rację. Wymiana zdań jest też strukturalnie idealnym żartem: człowiek, który domagał się skanerów, nie lubi skanerów. Człowiek oskarżony przez domagającego się skanerów uważa, że skanery są świetne, właściwie.

Szachy nie zainstalowały skanerów, by rozwiązać problem. Zainstalowały je, ponieważ problem jest nierozwiązywalny, a sport nie może publicznie przyznać, że to, co sprzedaje – czystość ludzkiej myśli pod presją – może być teraz niemożliwe do zweryfikowania. Skaner nie jest odpowiedzią. Skaner jest tym, co kupujesz, gdy skończyły ci się odpowiedzi, a wciąż musisz zwołać konferencję prasową.

Proszę umieścić wszystkie swoje rzeczy w pojemniku.

Szachy postanowiły stać się lotniskiem. Nikt nie pytał, czy to dobry pomysł. / Aktualności / World Chess - Oficjalna platforma FIDE Online Chess