Switch to light theme

0

Magnus Carlsen odszedł od szachów klasycznych. Teraz speedrunuje ich następcę.

2 min
Thumbnail for article: Magnus Carlsen odszedł od szachów klasycznych. Teraz speedrunuje ich następcę.
Fischer Random miało zrównać pole. Carlsen i tak je zdominował.

Magnus Carlsen opisał kiedyś swoją decyzję o odejściu od szachów klasycznych jako kwestię osobistej satysfakcji. Wciąż wygrywał. Po prostu nie sprawiało mu to przyjemności. Więc się wycofał. Odmówił obrony tytułu mistrza świata. Zaczął grać w padla. Trochę pokera. Założył firmę szachową. Rozwinął upodobanie do szybszych temp gry i luźniejszych formatów. Krótko mówiąc: cudowne dziecko stało się disruptorem.

Teraz, rok czy dwa później, z nonszalancją demontuje właśnie tę grę, którą pomógł wymyślić na nowo.

Podczas tegorocznego turnieju Grenke Fischer Random w Karlsruhe Carlsen wygrał pierwsze siedem partii z rzędu – perfekcyjny wynik, z performance ratingiem (3356) tak wysokim, że wygląda mniej jak statystyka, a bardziej jak wołanie o pomoc ze strony jego przeciwników. Pokonał Grandeliusa, Bacrota, Mikhalevskiego, Liema, Maghsoodloo i każdego, kto akurat siedział naprzeciwko z niewłaściwą stroną losowej pozycji startowej. I zrobił to z takim poczuciem pilności, jakby musiał złapać pociąg.

Fischer Random – znane również jako Chess960 – zostało pierwotnie wymyślone przez Bobby'ego Fischera jako bunt przeciwko teorii, przygotowaniom i przemysłowi zapamiętywania. Bierki startują w losowym ustawieniu. Nikt nie może polegać na swoich ulubionych debiutach. To ma być chaos. Demokratyczny chaos.

Carlsen, niestety dla wszystkich innych, w chaosie prosperuje.

Gra w to tak, jakby ćwiczył w tajemnicy. I wygrywa z taką nonszalancką obojętnością, że wszyscy inni wyglądają, jakby ładowali grę na modemie.

To nie jest zwykłe wygrywanie. To kontrola narracji.

Odszedł od szachów klasycznych, mówili ludzie, by otworzyć drzwi nowym mistrzom. Ale teraz wrócił – nie w starym formacie, ale w jego fajniejszej, przeformatowanej wersji – i wciąż dominuje. Jest w tym pewna elegancja. Jest też coś lekko dystopijnego, jakby założyciel startupu osiągał lepsze wyniki niż wszyscy użytkownicy.

Anish Giri, zawsze z najsuchszym możliwym one-linerem, podsumował to najlepiej:

„Carlsen popełnia ten sam błąd w swojej nowej grze, co w szachach. Gra za szybko.”

Co oznacza: nawet gdy Magnus wymyśla szachy na nowo, nie może się powstrzymać przed ich speedrunowaniem.

Reszta stawki traci co najmniej cały punkt. Turniej się nie skończył, ale podtekst już tak. Carlsen nie tylko wrócił. Wciąż jest lepszy. I robi to w formacie zaprojektowanym, by właśnie temu zapobiec.

Rewolucja była zrandomizowana. Magnus i tak dostał białe.

Uwaga redakcji: World Chess uruchomi w tym roku dedykowany projekt medialny. Do tego czasu będziemy publikować okazjonalne depesze – z frontu szachów, absurdu i wszystkiego pomiędzy.