Switch to light theme

0

Szachy obserwują wybory

4 min
Thumbnail for article: Szachy obserwują wybory
Węgry głosują dzisiaj. Po raz pierwszy szachy mają swój własny powód, by się tym przejmować.

Gdzieś w tylnych biurach europejskich federacji szachowych ludzie, którzy zwykle spędzają niedziele na kłótniach o systemy dogrywek, odświeżają wyniki węgierskich wyborów. To nowość. Działacze szachowi z zasady nie śledzą wyborów parlamentarnych. Nigdy nie mieli powodu. Aż do teraz.

Dzisiaj około ośmiu milionów Węgrów wybiera między Viktorem Orbánem – który rządzi nieprzerwanie od szesnastu lat – a Péterem Magyarem, byłym insiderem, który dwa lata temu zerwał z partią rządzącą i zbudował najsilniejszy ruch opozycyjny, jaki Węgry widziały od 2010 roku. Świat obserwuje z oczywistych powodów: ekonomiści, dyplomaci i obrońcy demokracji spędzili tydzień na pisaniu o Węgrzech, ponieważ ten mały środkowoeuropejski kraj, liczący mniej więcej tyle mieszkańców co Nowy Jork, stał się globalnym testem na to, czy nieliberalna demokracja jest odwracalna. Ta historia została dobrze opowiedziana i jest opowiadana dzisiaj wszędzie, od NPR po Al Jazeerę i poczytny newsletter noblistyPaula Krugmana.

To jest inna historia. Chodzi o to, dlaczego szachy – nie szachy jako metafora, nie szachy jako ilustracja władzy, ale prawdziwy sport, prawdziwe instytucje – obserwują dziś wieczorem Budapeszt z autentycznym napięciem.

Krótka wersja: w ciągu ostatnich dwóch lat Węgry stały się najważniejszym politycznym adresem w światowych szachach. Nie dlatego, że ktoś tak zaplanował, ale dlatego, że międzynarodowe kierownictwo szachowe zbudowało relacje w Budapeszcie dokładnie w momencie, gdy Budapeszt stał się najważniejszym posiadaczem weta w Europie.

We wrześniu 2024 roku Węgry gościły 45. Olimpiadę Szachową – największe drużynowe wydarzenie szachowe w historii, prawie 2000 zawodników ze 195 krajów, produkcja o wartości 16,6 miliona euro, wspierana przez rząd węgierski. Było to spektakularne wydarzenie sportowe. Było to również, niezależnie od intencji, ćwiczenie w budowaniu relacji o niezwykłej skuteczności.

Prezydent FIDE Arkady Dvorkovich – były wicepremier Rosji, który kieruje światowymi szachami od 2018 roku – spędził tygodnie w Budapeszcie. Uczestniczył w ceremonii otwarcia wraz z węgierskimi urzędnikami. Był na meczu piłki nożnej, na którym obecni byli Orbán i minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó. Kiedy trzy lata wcześniej podpisano umowę o organizacji, Dvorkovich publicznie podziękował Orbánowi z imienia za wsparcie rządu. Ambasador Federacji Rosyjskiej uczestniczył w podpisaniu.

Nic z tego nie było niezwykłe jak na standardy dużych wydarzeń sportowych. Rządy finansują, prezydenci dziękują, dyplomaci uczestniczą. Ale to, co wydarzyło się później, nadało tym uściskom dłoni znaczenie, którego nikt się nie spodziewał.

Na początku 2026 roku nazwisko Dvorkovicha pojawiło się wprojekcie 20. pakietu sankcji UE. Węgry – które miały swoje własne, znacznie większe powody, by sprzeciwić się pakietowi – zablokowały całość. Dvorkovich oczywiście nie był przyczyną węgierskiego weta; opór Budapesztu wobec unijnych sankcji na osoby powiązane z Rosją jest stałym wzorcem od 2022 roku, napędzanym polityką energetyczną, geopolitycznym sojuszem i celową strategią dźwigni w ramach bloku.

Ale oto, co ma znaczenie z perspektywy szachowej: Dvorkovich miał kontakty w Budapeszcie. Spędził tam czas. Znał ludzi. Olimpiada dała mu naturalny, uzasadniony powód, by być w jednym pomieszczeniu z politycznym kierownictwem Węgier – a kiedy pojawiła się lista sankcji, nie był obcy. Był kimś, kogo węgierscy urzędnicy rozpoznawali, czyja organizacja przyniosła Budapesztowi prestiż i pieniądze, i czyją sprawę łatwo było włączyć do weta, które Węgry i tak były skłonne zawetować.

Dvorkovich prawdopodobnie nie mógł sprawić, by Węgry zablokowały unijne sankcje. Ale mógł sprawić, że kiedy Węgry to zrobią, on będzie po właściwej stronie drzwi.

Stawka dzisiejszych wyborów dla świata szachowego jest niezwykle konkretna. Jeśli Orbán wygra piątą kadencję, obecny układ się utrzyma: Węgry kontynuują blokowanie sankcji, Dvorkovich zachowuje korzyści z tej postawy, a układ sił przed wyborami prezydenckimi FIDE w Samarkandzie we wrześniu pozostaje nienaruszony.

Jeśli wygra Magyar, obraz zmienia się znacząco. Nowy rząd nie będzie miał osobistych powiązań z Dvorkovichem, żadnej instytucjonalnej pamięci o partnerstwie olimpijskim i silne bodźce, by wykazać się proeuropejskimi referencjami poprzez współpracę – a nie przeszkadzanie – w pakietach sankcyjnych. Zamrożone fundusze UE, które Magyar obiecał odblokować, o wartości ponad 20 miliardów euro, wymagają właśnie takiego przestawienia. Inny Budapeszt oznacza inną dynamikę dla kierownictwa FIDE w najgorszym możliwym momencie: sześć miesięcy przed głosowaniem prezydenckim.

Dlatego szachy obserwują: nie dlatego, że szachy i polityka tworzą ładny nagłówek. Ale dlatego, że wybory krajowe, po raz pierwszy w pamięci, bezpośrednio przekształcą polityczną mapę zarządzania ich sportem – sojusze, ochrony, dźwignie, które decydują o tym, kto rządzi światowymi szachami i na jakich warunkach.

Garry Kasparov – były mistrz świata w szachach, który stał się działaczem na rzecz demokracji – opublikował w tym tygodniu artykuł, w którym nazwał Węgry „Ameryką w miniaturze”. Obserwuje z Nowego Jorku, z powodów politycznych sięgających daleko poza sześćdziesiąt cztery pola. Ale świat szachowy obserwuje z własnych powodów, bardziej specyficznych i nowatorskich: ponieważ Budapeszt, dziś wieczorem, jest najważniejszym polem na szachownicy.

Lokale wyborcze zamykają się o 19:00 czasu budapeszteńskiego. Wstępne wyniki spodziewane są do 20:00.

Głosowanie w węgierskich wyborach parlamentarnych trwa dzisiaj, 12 kwietnia 2026 roku.