W chwili, gdy wydawało się, że wybory prezydenckie FIDE w 2026 roku ułożyły się w znajomy wzór, jedna z najbardziej niezwykłych postaci w polityce szachowej powróciła na scenę.
Kirsan Ilyumzhinov, były prezydent FIDE, który rządził światowymi szachami przez 23 lata, oficjalnie ogłosił, że chce odzyskać swoje stanowisko.
Dwóch rywali rzuciło rękawicę urzędującemu Arkadiemu Dvorkovichowi, tworząc zapowiedź konkurencyjnego – choć znajomego – pojedynku o najbardziej polityczne stanowisko w szachach.
Wejście Ilyumzhinova jest jednak niezwykłe. W przeciwieństwie do innych rywali, Ilyumzhinov nie mierzy się z Dvorkovichem jako outsider. Mierzy się z oficjalnie popieranym kandydatem Rosji.
To nasuwa oczywiste pytanie.
Dlaczego?
Ogłaszając swoją kandydaturę, 63-latek złożył chwytliwą obietnicę: jeśli zostanie wybrany, sprowadzi wielkiego GM Magnusa Carlsena z powrotem do cyklu Mistrzostw Świata w szachach klasycznych. Ilyumzhinov nie rozwinął, jak by to zrobił.
To klasyczny Ilyumzhinov – wielkie obietnice, dramatyczne nagłówki i ogromna doza wątpliwości, czy uda mu się osiągnąć to, co mówi. Najbardziej barwna postać w szachach wraca z hukiem.
Rosja już wybrała Dvorkovicha
Wcześniej w tym roku Rosyjska Federacja Szachowa zdecydowanie poparła Dvorkovicha jako swojego kandydata na kolejną kadencję prezydenta FIDE, potwierdzając swoje poparcie dla urzędującego, gdy Rosja dąży do przedłużenia swoich trzydekadowych rządów nad najwyższym urzędem organizacji.
Ilyumzhinov zabiegał o to poparcie, ale go nie otrzymał. „Nie mamy wątpliwości, że nasz kandydat wygra wrześniowe wybory w Samarkandzie” – powiedział po głosowaniu prezes Rosyjskiej Federacji Szachowej Andrey Filatov.
Mimo to Ilyumzhinov zamiast ustąpić, rozpoczął własną kampanię – to bardzo nietypowy ruch, biorąc pod uwagę znaczenie, jakie poparcie krajowe zwykle ma w polityce FIDE.
Osobisty powrót – czy coś innego?
Najprostszym wyjaśnieniem jest to, że Ilyumzhinov naprawdę wierzy, że może dokonać powrotu.
Niewiele postaci w polityce szachowej ma jego rozpoznawalność lub pewność siebie. Jego start kampanii, wraz z obietnicą sprowadzenia Carlsena, sugeruje, że Ilyumzhinov wierzy, iż ma szansę.
Jednak jego decyzja nieuchronnie wywołała szersze spekulacje.
Czy po prostu startuje z własnej inicjatywy?
Czy też jego kandydatura może zapewnić Rosji doświadczoną alternatywę, gdyby okoliczności wokół Dvorkovicha zmieniły się przed wyborami?
Nie ma publicznych dowodów na to, że tak jest, ani Ilyumzhinov, ani rosyjscy urzędnicy szachowi nie sugerowali, że jego kampania jest czymś innym niż niezależnym startem.
Mimo to, w sporcie, gdzie polityka i geopolityka często się krzyżują, moment jego powrotu prawdopodobnie wzbudzi pytania.
Szanse wciąż są nikłe
Niezależnie od motywacji, Ilyumzhinov wchodzi do wyścigu jako wyraźny outsider.
Dvorkovich pozostaje faworytem, korzystając z urzędu, szerokiego międzynarodowego poparcia oraz administracji FIDE powszechnie postrzeganej jako bardziej stabilna finansowo i odnosząca sukcesy komercyjne niż w momencie objęcia urzędu w 2018 roku.
Były prezydent może jeszcze wnieść do kampanii świeży dramat.
Czy uda mu się przekształcić tę uwagę w głosy, to już zupełnie inne wyzwanie.
