World Chess Weekly: Magnus przypomina nam, kto jest szefem w Norway Chess

GM Magnus Carlsen jest w tym tygodniu pod lupą – jak zawsze podczas Norway Chess. To superturniej GM-ów, na którym wszyscy oczekują, że świeżo upieczony ojciec z pobliskiego miasta zdominuje stawkę.
Norway Chess może być domowym turniejem Norwega, który wygrywał go rekordowe siedem razy, ale powtórzenie tego sukcesu w tak silnej obsadzie nie będzie łatwe. Zwłaszcza w tym roku.
Carlsen rozpoczął edycję 2026 bolesną porażką z przeciwnikiem, GM Alireza Firouzja, który zresztą dosłownie cierpiał, ponieważ był zmuszony grać z kontuzjowaną kostką.

Carlsen zanotował następnie rozczarowujący remis z GM Vincent Keymer, zanim ostatecznie pokonał niemieckiego siódmego gracza świata w Armageddonie. Dla Carlsena, który zawsze wymaga perfekcji, oznaczało to kolejne stracone punkty.
Kolejna porażka z GM Praggnanandhaa R nastąpiła, tym razem po tym, jak przez większość partii był ogrywany. Odwrót Carlsena w 3. rundzie sprawił, że znalazł się na dnie tabeli – nie tego spodziewamy się w Norwegii.
Radość Nakamury
Wielki rywal Carlsena, GM Hikaru Nakamura, który nie gra w Norway, z radością skomentował: „Magnus po raz pierwszy od nie wiem jak dawna przegrał dwie partie w pierwszych trzech rundach klasycznego turnieju. To pewnie co najmniej 10 lat, a może nawet dłużej…”
„Wydaje mi się, że ma spore problemy z tym tempem gry.”
Nakamura dodał jednak: „Ale spodziewam się, że wróci i będzie walczył jak mistrz, którym jest, w kolejnych rundach.”

Jednak w czwartkowej 4. rundzie jego szczęście się odmieniło. Zwycięstwo byłego mistrza świata, który oddał koronę, nad obecnym mistrzem świata, GM Gukesh D, pokazało, kto tak naprawdę jest numerem jeden.
Grając czarnymi, 35-letni Carlsen stopniowo ogrywał swojego nastoletniego przeciwnika Gukesha w skomplikowanej partii.
Wszystkiego najlepszego, Gukesh
Pozycja pozostawała wyrównana przez większą część walki, zanim norweska gwiazda wykorzystała swoją szansę w środkowej fazie gry. Pod rosnącą presją i w kłopotach czasowych Gukesh – który w piątek obchodził swoje 20. urodziny – nie był w stanie utrzymać pozycji.
Carlsen mógł swobodnie wykorzystać swoją przewagę i zapewnić sobie ważne klasyczne zwycięstwo.
Zwycięstwo dało Carlsenowi cenne 3 punkty w klasyfikacji turniejowej, gdy stara się odrobić straty po wolnym starcie na własnej ziemi. Wolne starty są jednak jego znakiem rozpoznawczym, co pokazał podczas niedawnego turnieju TePe Sigeman w Szwecji, który ostatecznie wygrał.
Carlsen ma trochę pracy do wykonania, ale można odnieść wrażenie, że pociąg Carlsena znów ruszył. I pamiętajcie, to jego turniej (prawie dosłownie).
Gdzie indziej
Norway Chess zdominował ten tydzień szachów. Cała uwaga słusznie skupiła się na Oslo, gdzie są wielkie gwiazdy. Jak dotąd turniej w pełni dostarczył emocji dzięki ekscytującym partiom i mnóstwu dramaturgii.
Pozostałe dwie partie w turnieju otwartym zakończyły się remisami po zaciętych walkach.
GM Wesley So i Firouzja rozegrali strategiczne starcie, którego żaden z graczy nie był w stanie przełamać, a partia ostatecznie zakończyła się pokojowo. So później zwyciężył w Armageddonie, zdobywając dodatkowe punkty.
Keymer i Praggnanandhaa stoczyli wyrównany pojedynek, w którym obie strony miały szanse, ale ostatecznie zakończył się remisem. Pragg wygrał następnie partię Armageddonu, zdobywając cenne dodatkowe punkty.
Po czwartej rundzie Firouzja pozostaje liderem turnieju, podczas gdy zwycięstwo Carlsena daje mu 4,5 punktu i znacząco wzmacnia jego pozycję w tabeli.
5. runda rozpocznie się w sobotę o 16:00 GMT. Możesz oglądać partie z komentarzem na stronie Norway Chess tutaj.